Rosja, Ukraina, Białoruś, kraje WNP i b.ZSRR - tym zajmujemy się na tym blogu, szczególnie jeśli dotyczy też Polski.
środa, 07 kwietnia 2010

Putin w Katyniu

fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta

poniedziałek, 29 marca 2010

Moskwa: Zamach terrorystyczny w metrze

O tym co się dziś stało w moskiewskim metrze napisano wiele, właściwie wszystko w kwestii faktów wiadomo (poza jednoznacznym określeniem kto za to odpowiada, przynajmniej na razie nikt na kavkazcentr się nie przyznał, choć są tropy wskazujące na Doku Umarowa)

Wstrząsające szczegóły, takie jak to że prawdopodobnie ścisk uratował wielu ludzi na stacji Park Kultury, straszne zdjęcia i kadry (nie wszystkie publiczność widziała, niektórych agencyjnych zdjęć mam nadzieję nikt nigdy nie zdecyduje się opublikować), dramat ofiar i ich rodzin - długo pozostaną mi w pamięci.

Co dalej? Trzeba uporządkować. Co ten zamach znaczy dla Rosji (i co - toute proportions gardée - oznacza on dla Polaków)

Po pierwsze - rosyjska władza będzie walczyć z "osobami narodowości kaukaskiej" jeszcze ostrzej i brutalniej niż dotąd. Zapowiedzieli to dziś zgodnie prezydent i premier. Premier tym razem oszczędził słów o topienia terrorystów w wychodku, ale i tak środki będą bezwzględne. To oczywiście droga donikąd.

Dlaczego to oczywiste? Bo wynika z rosyjskich doświadczeń - to co się dziś stało jest powodem nadchodzącego terroru wobec Czeczenów, ale jest także tego terroru efektem. Przecież to nie przypadek, że wysadziły się tzw. "czarne wdowy", kto zabił ich mężów?

Po drugie - znowu idą złe czasy nacjonalizmów i opozycji my-oni. Nie udaje się w Rosji po `91 roku zbudować świadomości lojalnego obywatela Federacji. To już więcej jest pewnie takich co się wciąż czują ludźmi sowieckimi. Dla tak różnorodnego kraju jak Federacja Rosyjska to prawdziwy dramat, i to także powód dzisiejszej tragedii, organizatorzy byli zapewne obywatelami Federacji. Tyle że - jedynie formalnie.

Po trzecie - trzeba nam będzie to co powyżej, te okrutne reakcje rosyjskiej władzy, nasilenie czystek i prawdopodobny rozkwit nacjonalizmu lepiej rozumieć. Nie pochwalać i akceptować. Rozumieć. Tak jak się rozumie zranioną dumę. Tak jak rozumieliśmy amerykańską reakcję po 9/11 - irracjonalną, przesadzoną, prowadzącą do chaosu i zaostrzenia problemu.

Po czwarte - w przededniu obchodów rocznicy katyńskiej, na których ma być rosyjski premier nie powinniśmy się spodziewać nadmiernego kajania. To nie ten moment. Putin nie może sobie pozwolić na okazanie słabości - a tak po zamachach w metrze gest wobec Polaków zinterpretowaliby Rosjanie. Nie wolno polskiemu premierowi, a szczególnie polskiemu prezydentowi na nic naciskać. Nie teraz.

Cieszy mnie, że dziś obaj stanęli na wysokości pełnionych urzedów i natychmiast złożyli kondolencje. Dziś trzeba nam wobec Rosjan współczucia i powściągliwości. Nie trzeba być mężem stanu żeby to rozumieć. Wystarczy odrobina empatii.

czwartek, 18 lutego 2010

Miedwiediew, avatar Putina

:)

źródło (prawdopodobnie): http://ukurka.livejournal.com/158696.html

wtorek, 16 lutego 2010

Zawsze chciałem pojechać Koleją Transsyberyjską tam i z powrotem. Nie udało się (jeszcze). Jeśli podzielasz fascynację tym środkiem transportu i widokami, które przesuwają się za oknem w rytm kół tętniących po szerokim torze, a chwilowo nie masz kilku tygodni na jeżdżenie pociągiem - Google zrobił stronę dla Ciebie.

W serwisie uruchomionym wraz z Kolejami Rosyjskimi można odbyc wirtualną podróż "transsyberyjką" na trase Moskwa - Władywostok i zobaczyć zapierające dech w piersiach widoki - Google wrzucił nagranie widoku za oknem na youtube a nawigację zrobił z Google Maps (cóż za synergia, wow).

Dostajemy nagranie sześciu dni przesuwających się za oknem. Możemy oglądać do woli niekoniecznie w takt kolejowych kół zresztą, można sobie posłuchać ruskiego disco ;) albo "Wojny i Pokoju" Tołstoja. To pierwsze gwarantuję niezłą - nomen omen - jazdę, tym drugim możemy poszpanować po powrocie.

Wirtulna podróż robi wrażenie. Przykład? Proszę bardzo - pierwszy z brzegu, wiadukt na rzece Ob:

Brawo temu Googlu!

sobota, 30 stycznia 2010

Pomnik z 21 857 żeliwnych figur na 30 hektarach pod Chęcinami, pierwszy etap - uzbrojenie terenu kosztem 11 milionów złotych. Tak chce upamiętnić ofiary mordu w Katyniu Fundacja "Pomnik Ofiar Katynia".

Pomnik Ofiar Katynia - wizualizacja

Za budową tego monstrualnego pomnika mordu polskich oficerów w Katyniu jest jak donosi gazeta.pl Związek Sybiraków, przeciw - Rodziny Katyńskie. Niestety lokalne też są raczej za.

Po co budujemy ten pomnik? Trawestując klasyków:

To jest pomnik na skalę naszych możliwości, my tym pomnikiem demonstrujemy jedność narodową i na złość ruskim zbudujemy taki duży, żeby go nawet z kosmosu zobaczyli.

My tym pomnikiem odcinamy się Moskalom, wybijamy ząb antypolskości, odciskamy każdą toną żeliwnego postumentu. I robimy to, chociaż wiemy że Rosjanie nigdy nie przeproszą za Katyń tak jak byśmy chcieli - na kolanach.

Tylko, co to ma wspólnego z szacunkiem dla ofiar i pamięcią o Katyniu?

Tagi: Katyń
20:15, michal.gwiazdowski
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 04 stycznia 2010

Jegor Gajdar

Władimir Putin wcale nie zdusił rosyjskiej demokracji, zrobili to jego liberalni poprzednicy - twierdzi w dzisiejszej "Europie" - dodatku i jedynym powodzie dla którego warto kupić czasem "Newsweeka" Stanisław Biełkowski.

Biełkowski to popularny, medialny politolog który nie raz wbijał się na czołówki gazet, warto więc poświęcić jemu i jego poglądom skromną notkę. Co twierdzi naukowiec?

1) w Rosji nie ma demokracji, była w latach 1989-93, potem władzę przejęła antydemokratyczna oligarchia, kremlowska "Rodzina", której ostatnim wykwitem jest tandem Putin-Miedwiediew

2) liberałowie rosyjscy pokroju Anatolija Czubajsa nie byli zainteresowani systemem demokratycznym bojąc się przejęcia władzy przez nacjonalistów i/lub komunistów, którzy chcieli renacjonalizacji "sprywatyzowanego" przez oligarchię majątku państwowego. W związku z tym liberałowie władzy nie oddali. Wybrali interes sprywatyzowanej kasty a nie demokrację

3) rosyjskie ruchy liberalne w rodzaju "Solidarności" Niemcowa wcale nie są bardziej demokratyczne niż nacjonaliści czy komuniści

4) Miedwiediew będzie prezydentem do 2018 roku, a jego głównym celem jest "zalegalizowanie" rosyjskiej elity na Zachodzie

5) Wtrącanie się Rosji w sprawy sąsiadów ma podłoże: - wyjątkowej zaszłości historycznej (Abchazja), - ekonomiczne w obronie interesów nowej elity (Białoruś, Uzbekistan), albo właśnie kapituluje jako strategia stosunków z nimi (Ukraina)

Rozumiem, że ideą "Europy" jest pokazywanie ciekawych głosów różnych mądrych ludzi z różnych rejonów Starego Świata, niemniej jednak pozostawienie poglądów Stanisława Biełkowskiego bez jakiejkolwiek kontry moim zdaniem zubaża bardzo ciekawe tezy politologa i pozostawia czytelnika bezbronnym. To ja trochę popolemizuję.

1) W Rosji demokracji nigdy nie było, jeśli przyjąć kryteria Bielkowskiego. Skoro za jej koniec uznać 1993 rok, jak proponuje autor artykułu w "Europie", czyli moment rozwiązania przez Jelcyna Rady Najwyższej to za początkową cezurę nie można przyjąć 1989 roku, kiedy istniały jeszcze instytucjonalne formy opresji państwowej jak aparat przemocy, cenzura etc. etc. Skoro 1993 to koniec, to 1989 nie mógł być początkiem.

Jeśli jednak prześledzić trendy a nie zerojedynkowe istnienie (lub nie) demokracji to warto zauważyć, że aż do drugiej kadencji Borysa Jelcyna istniały niezależne od władzy media, a Wiktor Szenderowicz robił kabarety dla rosyjskich widzów telewizyjnych zamiast komentować poziom dowcipu politycznego w noworocznej szopce dla amerykańskiego New York Timesa. Jeśli tak wyznaczyć linię trendu, to do przełomu wieków demokracji było w Rosji coraz więcej, a przynajmniej nie mniej niż przedtem.

Co do tego, że teraz nie ma w Rosji demokracji w ogóle to pełna zgoda. Nikt nie kwestionuje. Niestety.

2) liberałowie Czubajsa, Gajdara (na zdjęciu u góry fot. Tanya Makaeva, AP)), kremlowskiego dworu Jelcyna etc. po pierwsze mało byli liberalni, a po drugie faktycznie dość często stosowali zasadę "своя рубашка ближе к телу" (bliższa koszula ciału). Co nijak się ma do ich dzisiejszych niedobitków i pogrobowców tamtych lat. Wrzucanie wszystkich niekomunistonacjonalistów do worka "liberalni demokraci" jest nieuprawnionym uogólnieniem Biełkowskiego.

3) "rosyjscy demokraci nie chcieli oddać władzy partiom jawnie antydemokratycznym, nawołującym do obalenia systemu, to czyni jest tak samo antydemokratycznymi". To rozumowanie Biełkowskiego. Autor nie uważa najwyraźniej, że antydemokratyzm nie jest jedną z demokratycznych opcji, jest luką w demokratycznym systemie, luką znaną od lat `20 XX wieku.

4) pożywiom, uwidim. Putinowi z tylnego siedzenia może byc jednak niewygodnie...

5) rosyjska elita  wstosunkach z sąsiadami nie kieruje się li tylko interesem ekonomicznym - jak sugeruje Stanisław Biełkowski. Dlatego właśnie na zapowiedź zwiększenia niezależności energetycznej przez Litwę Rosja buduje za dużą elektrownię w Kaliningradzie, dlatego Białoruś drży o dostawy surowców u progu zimy, dlatego Turkmenistan łączy się gazociągiem z Chinami. Po prostu, wbrew temu do czego usiłuje nas przekonać rosyjski politolog, Rosja używa ekonomii do realizowania interesów politycznych. A nie na odwrót.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30