Rosja, Ukraina, Białoruś, kraje WNP i b.ZSRR - tym zajmujemy się na tym blogu, szczególnie jeśli dotyczy też Polski.
Blog > Komentarze do wpisu

Wor w zakonie.

Jak podaje gazeta "Nowyje Izwiestija" w centrum Moskwy zabito serią z automatu Kałasznikowa Biesłana Dżonua - "Biesika", znanego przestępcę, tzw. wora w zakonie. Zdarzenie miało miejsce około 1:00 w nocy czasu moskiewskiego, urodzony w Abchazji mieszkaniec Moskwy zginął na miejscu.

Rosyjskie media podały, że jeden z najbardziej znanych rosyjskich przestępców był zameldowany w...budynku Ministerstwa Obrony i KGB, na placu Pobiedy (Zwycięstwa). Zabity przestępca był wielokrotnie zatrzymywany, ostatni raz w 2000r. za posiadanie kokainy najwyższej jakości.

Biesłan Dżonua ściśle współpracował z innym worem w zakonie - Robinsonem Arabuli, z którym zarządzał licznymi moskiewskimi kasynami i punktami gier. W tym właśnie rosyjskie media upatrują powodów zamachu na "Biesika". Niezwykle zyskowny i bardzo rozpowszechniony w Moskwie hazard zaczęto przenosić do specjalnych stref, w związku z tym pojawiły się spekulacje na temat walki grup przestępczych o podział nowych stref wpływów. Samego Robinsona Arabuli także próbowano niedawno zabić. Bezskutecznie.

________________________________

W samym wydarzeniu nie ma być może zbyt wiele interesującego, w końcu bandyckie porachunki to dość popularna (nie tylko w Rosji - żeby przypomnieć polskiego Pershinga) metoda rozwiązywania konfliktów pomiędzy gangsterami. Interesująca jest za to w moim przekonaniu cała otoczka wora w zakonie. Któż to taki?

Otóż w latach `30 XX wieku w Rosji powstał Główny Zarząd Obozów, znany szerzej jako GUŁAG (od rosyjskiego skrótu Gławnoe Uprawlenije Łagieriej). Instytucja ta - jak wiemy rozpoczęła budowę "archipelagu" (tak to nazwał później Aleksander Sołżenicyn) obozów pracy niewolniczej. Ze względu na swoją specyfikę (otwarta przestrzeń, wspólne baraki dla więźniów, bardzo często brak ogrodzenia - bo i dokąd można uciec z Syberii?) w obozach wytworzyła się specyficzna struktura społeczna. Nawiązywała ona do wcześniejszych form samoorganizacji więźniów, ale zyskała nowy, stale rozwijający się obszar działania- cały archipelag obozów pracy morderczej.

Jeśliby szukać polskich odpowiedników to można odnieść się do "grypsery", czyli szczególnego katalogu norm i zachowań. Nigdy jednak w Polsce grypsera nie była tak rozpowszechniona jak rosyjski wor w zakonie, nigdy bowiem w Polsce nie było tak wielu więźniów jak w ZSRR.

Wracając do nieświętej pamięci "Biesika" lubował się on w high-endowych samochodach produkcji BMW, oczywiście z wyszukanymi (i kosztownymi) przeróbkami. BMW w Rosji to także dla innych ludzi "marnej reputacji" (all rights reserved by Jarosław Kaczyński) symbol statusu społecznego i ukochana maskotka.

Jakiś czas temu rosyjskie kina zawojował przebój "Bumier" (Beema), opowiadający o życiu kilku gangsterów i jednym samochodzie marki BMW. Film moim skromnym zdaniem przyzwoity, natomiast muzyka do niego zyskała status kultowej, była ustawiona jako dzwonek w chyba co drugim telefonie miszkańców Moskwy z przedziału wiekowego 15-25 lat. Przewodni motyw "Bumiera" o tym samym tytule utorował drogę do sławy i pieniędzy charkowskiemu raperowi o pseudonimie Sierioga.

Warto posłuchać (i obejrzeć):

 

Więcej na temat wora w zakonie można znaleźć na rosyjskich stronach wikipedii

Jest jeden swojski akcent "polskie wory" to tacy, którzy odeszli do tradycyjnych norm postępowania wora, słowem - odszczepieńcy ;-)

czwartek, 08 lutego 2007, michal.gwiazdowski

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Wor, 159-205-108-210.adsl.inetia.pl
2011/12/07 13:44:17
To nie jest utwór z Bumera. Powstał już po filmie.